Dyskusyjny Klub Książki poleca...

Data: 2015-01-28

Hajnówka, Czerlonka Leśna, 2015-02-11

 

Opowiadanie o miłości złożonej z wielu elementów

usytuowanych w wielu wymiarach.

 

Członkowie DKK w Hajnówce intuicyjnie przeczuwający dyskusję nad kolejną powieścią o miłości nie doznali rozczarowania. Taką powieścią jest książka Ignacego Karpowicza „Ości”. Tytuł sugeruje wprawdzie spożywanie dania z ryby, jednak niewiele ma wspólnego z jakąkolwiek konsumpcją. Historia kilkunastu ludzi uwikłanych w uczucia zwane miłością przedstawiona jest w sposób dowcipny i zabawny. Jak to określił jeden ze znanych recenzentów, jest to typowa opowieść do długiej podróży odbywanej przy pomocy jednej ze spółek utworzonych przez dawne PKP.

Osoby występujące w książce należą do tak współczesnej elity intelektualnej. Wszyscy ukończyli studia, niektórzy z nich na tym nie poprzestali i dalej zdobywają wiedzę na zagranicznych uniwersytetach, już z doktoratami w kieszeni. Kiedyś, jeszcze „za komuny”, tę grupę społeczną nazywano „elitą inteligencji pracująej”. Z powieści wynika jednak, że w dzisiejszych czasach jest to nazwa nadana na wyrost. Szczególnie, gdy odnosi się ją do działań w sferze uczuć, które podejmują bohaterowie powieści. Ogólnie biorąc działania te prowadzą do komplikacji życiowych. Ale też finał tych komplikacji zaskakuje czytelnika. Zamiast totalnego, tradycyjnie pojętego rozpadu rodzin, który jest skutkiem zwykłej zdrady i dramatów z tym związanych, mamy właśnie rozrost rodzin i to nie wskutek naturalnego zawierania małżeństw przez dzieci, ale poprzez dołączanie do rodzin partnerów męża, żony czy też kolejnego towarzysza lub towarzyszki życia w tak zwanym związku partnerskim. Filuterne przymrużenie oka, które demonstruje autor powieści jest tu widoczne. Karpowicz zdaje się tu mówić: „Proszę bardzo – można i tak. Po co się włóczyć po sądach, wykosztowywać na adwokatów, skoro każda zdrada w każdym związku uczuciowym może być elementem twórczym, zaczynem, który prowadzi do wzrostu i budowania, a nie do ruin i zgliszczy”. Taki pogląd budzi zaciekawienie. Przemierzamy powieść z zainteresowaniem, jakie zazwyczaj towarzyszy plotkom rozsiewanym w gronie znajomych, gdyż bohaterowie książki, w wyniku lektury, stają się, naszymi prawdziwymi bliskimi znajomymi.

Można sobie wyobrazić dialogi między znajomymi osób występujących w powieści.

- Słuchaj! Wiesz, że Maja straciła pracę, a potem zdradziła męża z Frankiem?

- Coś ty?! Z synem tej Ninel Czeczot? Chociaż przystojny to on jest, ale raczej nudny. Ale przecież ten jej mąż jest za granicą i tam studiuje afrykanistykę …

- Ach, rzeczywiście, ale on też zdradził Maję z jakąś lingwistką …a potem wszyscy razem się spotkali i ustalili, że nie będą sobie nawzajem przeszkadzać.

- Ale to był już pomysł Mai. Ależ ona ma fantazję …

Autor „Ości” nie wypowiada się w kwestiach moralnych. Pozwala zająć stanowisko czytelnikowi, a swoje zdanie zachowuje dla siebie, nieznacznie jednak odkrywając swoje poglądy na temat dewiacji seksualnych. Jest tu tolerancyjny i budzi tym sympatię do siebie i swoich bohaterów, z którymi się przyjaźni i w ślad za sobą pociąga do tej przyjaźni czytających jego „Ości”.

- Andrzej i Krzyś przeżywają kryzys …

- Tak, ale to z powodu choroby Krzysia – podobno nieuleczalna, jakiś glejak, czy coś w tym rodzaju …Krzysztof przez to chce popełnić samobójstwo.

- Szkoda. To taki zdolny człowiek, mógł być znanym pisarzem … .

- A Ninel związała się z Norbertem, wiesz z tym, co kiedyś podkochiwał się w tym Wietnamczyku, pseudonim Maks, co ma sieć sklepów z azjatyckimi rzeczami. Mydło i powidło …

- Ależ oni nadal są razem. Norbert wozi mu garderobę na te jego występy w charakterze „drag queen”.

- Ciekawe, co on w nim widzi?

- Norbert w Maksie, czy Maks w Norbercie?

- Nieważne, ale ciekawe, co Ninel dostrzegła w Norbercie? Przecież on w ogóle nie ma włosów.

- Wiesz … To nie ma znaczenia. Norbert dobrze sprząta. Ninel używa go do robienia porządków w mieszkaniu, a zwłaszcza do zmywania podłogi i mycia okien ….

Takie postawienie spraw dotyczących dewiacji i odchyleń od normalności nie jest niczym nowym w literaturze i przypomina powiedzenie panujące od dawna w gronie psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów, że nie ma na świecie normalnych ludzi. Są jedynie ludzie niedokładnie przebadani. Rzeczywiście. Nawet tak normalny, dobrze wychowany i doskonale ułożony młody człowiek jak Franciszek Czeczot – syn Ninel Czeczot (Ninel Czeczot – współczesna dziennikarka, dawniejsza bojowniczka o prawa człowieka w komunizmie, autorytet moralny w zakresie socjologii, zabierająca głos w sprawach etyki na forum telewizyjnym. W powieści zasiada w jury zajmującym się wyborem polskiej drag queen) jest aż nienormalny w swojej normalności. Psychiatra, do którego wepchnęła go matka (znowu znak czasu – przecież wszyscy muszą korzystać z pomocy psychiatry!) dochodzi do wniosku, że tak normalny człowiek nie poradzi sobie we współczesnym, zupełnie zwariowanym świecie i usiłuje go nauczyć, co zresztą przychodzi mu z najwyższym trudem, zachowań nienormalnych. Zaczyna od nauki jak przejawić słowną agresję wobec matki. Praktyczne zastosowanie wskazań psychiatry przynosi jednak zabawne skutki, zupełnie odwrotne od zamierzonych.

A co się stanie, gdy tak normalny człowiek spotka nieco zwariowaną Maję? Wszystko może się stać po takim spotkaniu, zwłaszcza zdrada małżeńska, która właściwie nie jest zdradą, tylko odpłatą za zdradę, którą Maja przeczuwała na zasadzie intuicji. Dlatego też jej krok zostaje usprawiedliwiony. Od tego momentu Maja przejmuje główną rolę w powieści. Pracuje na rzecz poszerzenia rodziny o swojego kochanka i o kochankę swojego męża. Odnosi sukces. Rodzina jest w komplecie. Oczywiście do czasu, aż któryś z jej członków nie dojdzie do wniosku, że konieczne jest kolejne poszerzenie.

Kiedyś nienormalność, a nawet szaleństwo, było zarezerwowane jedynie dla artystów. Dzisiaj, wszystkie publiczne osobistości znane z ekranu telewizyjnego muszą mieć jakąś barwną skazę charakteru, albo zginą w szarym tłumie i wtedy nie będzie wiadomo, że są autorytetami moralnymi. Bycie trochę nienormalnym jest modne, a nawet konieczne, bo staje się wyróżnikiem w gigantycznej jednostce wojskowej, jaką jest społeczeństwo, w którym obowiązują „zasady i wartości”. Taka skaza małej nienormalności, takie kolorowe piórka, stają się przez to typowe. Następnie, wskutek społecznej aprobaty lub obojętności, zyskują szlachectwo normalności. Ale znowu: zasada, że trzeba się nieco wyróżniać z tłumu sprawia, że poszukuje się kolejnych ubarwień, lecz jeszcze bardziej nietypowych zachowań, które charakteryzują członków elity społecznej, znanych z ekranu TV, lub, coraz częściej, z internetu. Te zachowania muszą już jednak być nieco bardziej nietypowe (czyli nienormalne) niż te poprzednie, które wyróżniły dawniejszych idoli. Mechanizm sam się nakręca. Nietypowość, staje się obowiązkiem i jest coraz bardziej zbliżona do paranoi. Jeżeli w cv złożonym w dziale kadr jakiejś znanej firmy nie ma wzmianki, że się jest, na przykład, miłośnikiem skoków z dużej wysokości z gumą przywiązana do kostek, uchodzi się za nudnego. Życiorys, w którym nie ma niczego, co mogłoby zafrapować pracodawcę, jest beznadziejny. Jego właściciel może sobie wybić z głowy znalezienie dobrej i popłatnej pracy. Maja z „Ości” Ignacego Karpowicza jest tu najlepszym przykładem. Gdyby po utracie pracy, składając cv w niezliczonych kadr warszawskich firm, napisała, że jest poliamoryczna – znalazłaby pracę bez trudności. W końcu zaczyna uczyć w jakiejś szkole średniej, co dla kogoś z doktoratem z biologii nie jest z pewnością spełnieniem marzeń. Jednak umożliwia polubienie młodzieży, co też jest sukcesem.

Szkoda nam Krzysztofa Środy, homoseksualisty, kochanka Andrzeja (taki młody i zdolny pisarz). Współczujemy Andrzejowi z powodu śmierci Krzysztofa. Cieszymy się, że Maja znalazła pracę i że uprawianie miłości z Franciszkiem Czeczotem sprawia jej niekłamaną przyjemność, a poszerzenie rodziny o kochanków udało się całkowicie. Lubimy Norberta i Maksa oraz syna Maksa i Marii – Patryka. Czujemy wielką sympatię do Ninel za to, że troszczy się o matkę. Wszyscy ludzie występujący w powieści są sympatyczni.

Sprawia to sposób napisania książki – lektury lekkiej i przyjemnej, ale wcale nie łatwej. Jest to literatura dla intelektualistów lubiących myśleć. Lektura powieści sprawia przyjemność czytelnikowi, jednak wymaga skupienia i uwagi ze względu na użyte w niej terminy naukowe z różnych dziedzin. Skojarzenia użyte przez Ignacego Karpowicza również świadczą o tym, że jest to intelektualista dużej klasy. Co jakiś czas autor zamieszcza w tekście objaśnienia użytych przez siebie terminów zaczerpnięte z wikipedii. Jest to zabieg podnoszący poziom humoru i dowcipu. Dlatego trochę trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, że jest to lektura na podróż. Ten, kto chciałby zabrać ze sobą taka książkę musiałby wziąć ze sobą również kilka słowników, może jeszcze małą encyklopedię PWN, a może po prostu laptopa z mobilnym internetem. W razie potrzeby musiałby włączyć wyszukiwarkę w Google’ach. Ale jeżeli już zabiera się ze sobą komputer, to przecież nie po to, żeby czytać książkę, nawet tak dobrą jak „OŚCI” Ignacego Karpowicza.

***

Czerlonka Leśna, Hajnówka, 2015-02-11

Adam Klupczyński

 

 

Data ostatniej zmiany: 2015-01-24 18:27:14

Kalendarium - wydarzenia

W związku z kontrolą księgozbioru Czytelnia dla Dorosłych MBP będzie nieczynna od 23 maja (czwartek) do 3...  więcej › ›

IBUK Libra Paczka literacka Polona Fundacja Orange Biblioteka Narodowa Oferta biblioteki skierowana do czytelników niepełnosprawnych
facebook